Z czym naprawdę mierzy się projektant ogrodu? Różne działki, różne problemy i różne oczekiwania Inwestorów
Kiedy ktoś mówi „projektowanie ogrodu”, można sobie wyobrazić pustą działkę, kilka rysunków, dobór roślin i piękny efekt końcowy. W rzeczywistości praca projektanta ogrodów bardzo rzadko wygląda w ten sposób.
Każda działka, na którą przyjeżdżam, ma już swoją historię. Czasami zastaję niemal gotowy ogród, w którym wystarczy uporządkować przestrzeń i dobrać rośliny. Innym razem przede mną jest działka całkowicie pusta. Zdarza się też, że ogród istnieje od wielu lat i trzeba zdecydować, co warto zachować, co zmienić, a z czym po prostu się pożegnać.
Do tego dochodzą domy w bardzo różnych stylach, sąsiedztwo, widoki z okien, ukształtowanie działki, istniejąca roślinność i – co bardzo ważne – codzienne życie mieszkańców.
Bo ogród ma być nie tylko ładny. Ma przede wszystkim odpowiadać na konkretne potrzeby ludzi, którzy będą z niego korzystać. I ma być ICH, a nie tylko wizją projektanta na kartce papieru, która ładnie wygląda i można pokazać w social mediach.

Każdy ogród zaczyna się w innym miejscu
W tym sezonie miałam okazję projektować ogrody, które właściwie nie miały ze sobą nic wspólnego.
I właśnie to jest jedna z rzeczy, które najbardziej lubię w projektowaniu ogrodów – nigdy nie zaczynam od dokładnie tego samego zestawu problemów. Poniżej przytoczę kilka przykładów.
Ogród, który jest prawie gotowy
Pierwsza z działek była stosunkowo prostym przypadkiem. Wokół znajdowały się już istniejące tuje, był domek narzędziowy, taras oraz kilka posadzonych wcześniej drzew.
Nie trzeba było więc projektować wszystkiego od podstaw. Najważniejsze było uporządkowanie tego, co już istnieje – przede wszystkim zaprojektowanie kształtu rabat oraz dobór roślin.
To przykład ogrodu, w którym projektant nie musi zaczynać od wielkiej rewolucji. Czasami odpowiednio zaplanowana roślinność, dobre proporcje rabat i uporządkowanie przestrzeni wystarczą, żeby nadać ogrodowi zupełnie nową jakość.

Stary ogród, psy, koty i… sąsiedzi
Kolejny ogród był zupełnie inną historią.
Istniał już od dawna i wymagał przeprojektowania. Jednym z problemów były psy i koty, które swobodnie biegały po ogrodzie i rozkopywały rabaty. Istniejące rabaty nie były odpowiednio wykończone, przez co pojawiał się w nich piasek i ziemia, a całość po prostu nie była dostosowana do codziennego użytkowania.
Ale to nie był jedyny problem.
Inwestorzy mieli również dość nieprzyjemne sąsiedztwo i bardzo zależało im na stworzeniu większego poczucia prywatności. Ogród miał więc nie tylko dobrze wyglądać, ale również osłaniać ich przed sąsiadami.
Do tego chcieli stworzyć kolejne miejsce wypoczynku.
Na działce znajdowało się też sporo istniejących drzew. I tutaj pojawia się kolejna ważna część pracy projektanta ogrodu – nie wszystko trzeba usuwać i zaczynać od początku. Często największą wartością istniejącego ogrodu są właśnie dojrzałe drzewa, które można wykorzystać jako punkt wyjścia do nowej aranżacji.
W tym przypadku projekt musiał więc połączyć kilka różnych potrzeb: funkcjonalność, prywatność, miejsce do wypoczynku, odporność na zwierzęta oraz wykorzystanie istniejącej roślinności.


Pusta działka i dom w budowie
Była też działka o powierzchni około 1600 m², na której dopiero powstawał dom.
Na działce właściwie nie było jeszcze ogrodu. Była za to ogromna przestrzeń i bardzo konkretny kontekst – w najbliższej okolicy znajdowało się dużo lasów. Inwestorzy nie chcieli więc ogrodu, który wyglądałby jak oderwana od otoczenia kolekcja idealnie przystrzyżonych roślin.
Chcieli wykorzystać klimat miejsca.
Dużo zieleni, bardziej naturalny charakter, pewna dzikość i ogród, który będzie pasował do leśnego otoczenia. Sam dom był nowoczesną stodołą w ciemnych kolorach, więc ogród musiał również dobrze współgrać z jego architekturą.
To dobry przykład na to, że projektowanie ogrodu nie powinno odbywać się w oderwaniu od domu i jego otoczenia.
Nie projektujemy przecież ogrodu jako osobnego obrazka. Projektujemy fragment całej przestrzeni.








Duża działka, nowoczesny dom i prosty ogród
Na kolejnej działce – około 1200 m² – sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.
Stał już bardzo duży, nowoczesny dom, a cała działka była otoczona murem.
Tutaj Inwestorzy mieli jasno określoną wizję. Chcieli minimalistycznego, prostego ogrodu, który będzie przedłużeniem nowoczesnej architektury domu.
Nie było potrzeby tworzenia wrażenia dzikiego ogrodu czy nawiązywania do leśnego krajobrazu. Wręcz przeciwnie – ważne były proste formy, minimalizm i uporządkowanie.
Ta sama praca projektanta, ale zupełnie inny punkt wyjścia i zupełnie inne oczekiwania.


Kiedy „nowoczesny i prosty” okazuje się nie taki prosty
Był też ogród, który szczególnie mocno przypomniał mi, jak ważne jest dobre zrozumienie oczekiwań Inwestorów jeszcze przed rozpoczęciem projektowania.
Był to istniejący, stary ogród. Według Inwestorek wymagał całkowitego przeprojektowania. Było w nim dużo roślin, wiele różnych gatunków i materiałów, a całość tworzyła dość mocny mix. Przeprowadziłyśmy sporo rozmów na ten temat. Kiedyś taki ogród im się podobał. Z czasem jednak ich gust się zmienił i chciały czegoś zupełnie innego – nowoczesnego, prostego i uporządkowanego.
Początkowo bardzo mocno stawiały na proste kształty i kwadraty. W trakcie pracy okazało się jednak, że pojawiają się wątpliwości. Koła, które wcześniej znajdowały się w ogrodzie, zaczęły wydawać się lepszym rozwiązaniem. Koncepcja stopniowo się zmieniała.
I tutaj pojawiła się sytuacja, która również jest częścią pracy projektanta ogrodów: nie zawsze projekt kończy się realizacją.
W tym przypadku ostatecznie nie udało nam się dojść do wspólnej wizji. Ale, co pocieszające, była to dopiero druga w mojej karierze taka koncepcja, która nie zadowoliła Inwestorów i uznali, że nie da się z nią nic zrobić. A tych koncepcji powstały już dziesiątki.
I choć z perspektywy projektanta nie jest to najłatwiejsza sytuacja, jest też ważną lekcją. Czasami dopiero w trakcie oglądania konkretnych rozwiązań Inwestor odkrywa, czego naprawdę chce – a czasami okazuje się, że pierwotne założenia były inne niż jego rzeczywiste potrzeby.

Mały ogród przy szeregowcu i sklep za płotem
Kolejny projekt był zupełnie inny – niewielki ogród o powierzchni około 250 m². Był to skrajny segment w zabudowie szeregowej. Na działce znajdował się właściwie tylko taras. Niewielka przestrzeń nie oznaczała jednak małej liczby problemów.
Za płotem miał powstać sklep, a dodatkowo ogród znajdował się przy drodze. Jednym z najważniejszych zadań było więc stworzenie odpowiedniego poczucia prywatności i osłonięcie mieszkańców od tego, co dzieje się za granicą działki.
Jednocześnie ogród nie miał być całkowicie formalny. Inwestorzy chcieli nowoczesnego charakteru, ale z bardziej naturalnym akcentem – obłych kształtów, dużej ilości zieleni i przyjemnej, bardziej miękkiej aranżacji. Tutaj z kolei ograniczona powierzchnia wymuszała bardzo świadome projektowanie.
W małym ogrodzie każdy metr ma znaczenie.

Ogród wykonany samodzielnie, który potrzebował uporządkowania
Był również ogród, który Inwestorzy próbowali urządzić samodzielnie. To bardzo częsty scenariusz. Pojedynczo posadzone rośliny mogą wydawać się świetnym pomysłem. Materiał, który spodobał się podczas zakupów, może wyglądać dobrze. Kolejna roślina „bo akurat była ładna” również może znaleźć swoje miejsce.
Problem pojawia się wtedy, kiedy wszystkie te decyzje zaczynają funkcjonować razem. W tym przypadku ogród stał się dużym mixem roślin i materiałów. Poszczególne elementy nie tworzyły spójnej całości, a Inwestorom przestało się to podobać.
I właśnie w takich sytuacjach projektant ogrodu często nie tyle „dodaje”, co porządkuje i upraszcza.
Czasami dobry projekt nie polega na tym, żeby do ogrodu wprowadzić jeszcze więcej elementów. Wręcz przeciwnie – trzeba zdecydować, co usunąć, co pozostawić i jak połączyć pozostałe elementy w jedną kompozycję.
Projektant ogrodu musi projektować nie tylko przestrzeń
Te kilka przykładów dobrze pokazuje, jak różne mogą być punkty wyjścia do projektowania ogrodu. Raz zastaję niemal gotową przestrzeń, w której trzeba jedynie dobrać rośliny i dopracować rabaty. Innym razem jest to stary ogród, który trzeba przeorganizować. Czasami działka jest całkowicie pusta. Czasem trzeba wykorzystać istniejące drzewa. Gdzieniegdzie najważniejszym problemem są zwierzęta. Czasami sąsiedzi. A może droga. Czasami sklep, który dopiero powstanie za płotem.
A czasami największym wyzwaniem jest po prostu znalezienie wspólnej wizji pomiędzy tym, co podoba się Inwestorom, a tym, czego rzeczywiście potrzebują.
Dom też ma znaczenie
Do tego dochodzi jeszcze jeden bardzo ważny element – architektura domu. Projektując ogród, zastaję domy w bardzo różnych stylach. Nowoczesną stodołę w ciemnych kolorach. Duży, minimalistyczny, nowoczesny budynek. Dom w zabudowie szeregowej. Starsze domy z istniejącymi ogrodami, które przez lata zmieniały się razem z ich mieszkańcami.
Każdy z nich wymaga trochę innego podejścia. Ogród nie powinien wyglądać tak, jakby został przypadkowo postawiony obok domu. Powinien z nim współgrać – poprzez formę, materiały, kolorystykę, sposób prowadzenia komunikacji czy charakter roślinności.
Równie ważne jest jednak otoczenie działki. Widok na las, sąsiedni budynek, droga, mur, ogrodzenie czy brak prywatności mogą całkowicie zmienić sposób, w jaki należy zaprojektować ogród.

Nie istnieje jeden uniwersalny przepis na dobry ogród
I chyba właśnie to jest najważniejszy wniosek z tych wszystkich realizacji. Nie ma jednego schematu, według którego można zaprojektować każdy ogród. Każda działka ma swoją historię. Każdy dom ma swoją architekturę. Każde miejsce ma inne otoczenie. Każdy Inwestor ma inne potrzeby, przyzwyczajenia i oczekiwania.
Dla jednej osoby najważniejsze będzie miejsce do wypoczynku. Dla innej prywatność. Ktoś będzie potrzebował ogrodu odpornego na psa i dzieci, ktoś inny będzie chciał przede wszystkim dużo roślin. Jedni marzą o minimalistycznym ogrodzie z prostymi liniami, inni o naturalnej, nieco dzikiej przestrzeni.
Dlatego dobry projekt ogrodu zaczyna się nie od pytania „jakie rośliny posadzimy?”, ale od pytania:
Jak ta konkretna przestrzeń ma działać dla tych konkretnych ludzi?
Dopiero później przychodzą kształty rabat, nawierzchnie, drzewa, krzewy i byliny. Bo projektant ogrodu nie projektuje tylko roślin. Projektuje sposób korzystania z przestrzeni.
A każda działka, którą zastaję, opowiada inną historię – czasami o marzeniach Inwestorów, czasami o ich wcześniejszych próbach urządzenia ogrodu, czasami o problemach z sąsiadami czy zwierzętami, a czasami po prostu o miejscu, które dopiero czeka na swoją pierwszą prawdziwą aranżację.
I właśnie dlatego projektowanie ogrodów jest tak różnorodne. Nie ma dwóch takich samych działek i nie ma dwóch identycznych potrzeb.
I to w swojej pracy lubię najbardziej!
Jak myślicie, który temat jest łatwiejszy? Ten, w którym już coś jest, czy “czysta karta”? Tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo wiele zależy od pozostałych czynników – otoczenia, potrzeb Inwestorów i stylu. Nie opisałam jeszcze kilku przykładów, które mogą wpłynąć na trudność projektowania – będą w kolejnym takim poście.



