Współczesne miasta stoją przed ogromnym wyzwaniem pogodzenia ruchu drogowego, przestrzeni publicznej i potrzeby zieleni. Jednym z najbardziej innowacyjnych rozwiązań jest woonerf – koncepcja urbanistyczna rodem z Holandii, która zmienia ulice w przestrzeń przyjazną dla ludzi, zamiast podporządkowywać ją wyłącznie samochodom. Czym jest woonerf i dlaczego może być przyszłością zielonych miast?

Czym jest woonerf?
Termin woonerf pochodzi z języka niderlandzkiego i oznacza „ulicę do mieszkania”. Główną ideą tej koncepcji jest przekształcenie tradycyjnych ulic w miejsca, gdzie priorytet mają piesi, rowerzyści oraz roślinność, a ruch samochodowy zostaje uspokojony. Charakterystyczne cechy woonerfu to:
- Brak wyraźnych podziałów – nie ma wyznaczonych chodników czy jezdni, co sprawia, że cała przestrzeń jest wspólna.
- Strefa pierwszeństwa pieszych – samochody mogą poruszać się, ale z ograniczoną prędkością (zwykle do 20-30 km/h).
- Zieleń i mała architektura – drzewa, krzewy, kwietniki oraz elementy małej architektury tworzą przyjazne otoczenie.
- Miejsca odpoczynku – ławki, skwery i przestrzenie rekreacyjne sprzyjają integracji społecznej.

Woonerf a zieleń miejska – dlaczego to dobre połączenie?
Miasta coraz bardziej doceniają rolę zieleni w przestrzeni publicznej, dlatego woonerfy doskonale wpisują się w nurt ekologicznego planowania. Dzięki ograniczeniu przestrzeni dla samochodów możliwe jest:
- Tworzenie miejskich ogrodów i parków kieszonkowych – nawet niewielkie przestrzenie pomiędzy budynkami można zazielenić.
- Poprawa jakości powietrza – drzewa i roślinność filtrują zanieczyszczenia, zwiększając komfort życia mieszkańców.
- Łagodzenie miejskiego mikroklimatu – roślinność redukuje efekt miejskiej wyspy ciepła, poprawiając temperaturę otoczenia.
- Zwiększenie bioróżnorodności – stworzenie siedlisk dla ptaków i owadów przyczynia się do poprawy ekosystemu miejskiego.
Przykłady woonerfów w Europie
Pierwsze woonerfy powstały w Holandii w latach 70., jednak szybko zdobyły popularność w innych krajach Europy. Kilka przykładów udanych wdrożeń:

- Amsterdam i Utrecht (Holandia) – pionierskie miasta wprowadzające woonerfy w dzielnicach mieszkalnych.
- Oslo (Norwegia) – skandynawski model woonerfu z rozbudowaną zielenią i przestrzenią dla pieszych.
- Łódź (Polska) – jedno z pierwszych miast w Polsce adaptujących koncepcję woonerfu, np. na ul. 6 Sierpnia już w 2014 roku; kolejne woonerfy w Łodzi powstały na ul. Traugutta, ul. Piramowicza i ul. Ogrodowej
- Gdynia (Polska) – ul. Abrahama
- Sopot (Polska) – ul. Parkowa
W moim mieście (Wrocław) próbowano stworzyć coś na kształt woonerfu na ulicy św. Antoniego w centrum miasta. Moim zdaniem średnio się to udało – ruch samochodowy wcale się tam nie uspokoił, a betonowe donice nie wyglądają zbyt estetycznie (dużo lepiej sprawdziły by się drzewa posadzone w przestrzeniach w chodniku, ale na to nie chciał wyrazić zgody konserwator zabytków). Następnie na osiedlu Ołbin próbowano wprowadzić trochę zieleni – w teorii wszystko wygląda pięknie, ale kierowcy narzekają na niepraktyczne rozwiązania – według nich łatwo wjechać w te postawione instalacje z donicami, ponadto wykonano je z kiepskich materiałów i już wyglądaja na bardzo zniszczone. Wprowadzając zielone rozwiązania w miastach trzeba zatem robić to z głową, co moim zdaniem w obu przypadkach tutaj kompletnie się nie udało.


Czy woonerf to przyszłość miast?
W obliczu postępującej urbanizacji i potrzeby ekologicznych rozwiązań woonerf wydaje się doskonałym sposobem na przekształcanie miejskiej przestrzeni. Integracja zieleni, uspokojenie ruchu oraz strefy społecznej sprawiają, że woonerfy mogą być kluczowym elementem nowoczesnego planowania miejskiego. Ale aby dobrze przyjęło się w Polsce trzeba by chyba było zmienić mentalność ludzi, bo nadal wiele osób wjeżdża samochodami w ścisłe centrum miasta (i parkuje!), neguje alternatywne rozwiązania takie jak komunikacja miejska, rower czy spacer oraz nie myśli ekologicznie.
Jeśli marzysz o bardziej zielonym i przyjaznym mieście, warto promować ideę woonerfu i zachęcać władze do tworzenia takich przestrzeni. Kto wie, może w przyszłości Twoje miasto również dołączy do tego trendu?




